Filantropia przez Internet rozwija się od kilku lat. Powstały już sprawdzone modele usług, które skutecznie aktywizują użytkowników do takich działań. Jesteśmy teraz w fazie ich popularyzacji. Korzystają na tym organizacje pozarządowe, bo koszt pozyskania darowizny na ulicy dochodzi do 20 proc., podczas gdy w Internecie oscyluje wokół 2 proc.
Ponad 35 tys. biegaczy oraz kilka milionów dopingujących na żywo kibiców. Sponsorzy, bijący się o najlepsze miejsca dla swoich marek, hojnie wspierają organizację tego wielkiego wydarzenia. Na 42,2-kilometrowej trasie m.in. Canary Wharf, Tower of London i Trafalgar Square. Tak, jesteśmy na słynnym Maratonie Londyńskim, który odbywa się w ostatnią niedzielę kwietnia.
Odbywający się od 1981 r. maraton, konkuruje o miano największego pod względem liczby uczestników. W grze liczą się tylko maratony w Bostonie, Nowym Jorku, a ostatnio także w Berlinie.
W jednej kategorii Maraton Londyński jest jednak absolutnie bezkonkurencyjny. W ostatnim biegu prawie 3/4 spośród jego uczestników zorganizowało internetową zbiórkę na rzecz wspieranej przez siebie organizacji pozarządowej. Podczas kilku miesięcy trudnych przygotowań skutecznie zabiegali wśród swoich bliskich i znajomych o wsparcie. Efekt? Tylko w 2009 r. zebrano 46,7 mln funtów! Tym samym to wydarzenie od lat jest największą zbiórką funduszy na świecie!
Komunikacja między kwestującymi biegaczami a darczyńcami, a także sam proces przekazywana darowizn odbywa się prawie wyłącznie przez Internet. Jak podaje Nielsen Norman Group, w 2008 r. już 10 proc. darowizn na świecie zostało przekazanych przez Internet i szacuje się, że do 2020 r. większość darowizn będzie przekazywana tym kanałem.
Znaczny wzrost zachowań filantropijnych w Internecie pojawił się jednak stosunkowo późno.
Od filantropii do e-filantropii
Upowszechnienie się Internetu przyniosło rewolucyjne zmiany praktycznie w każdym rodzaju aktywności społecznej i biznesowej. Internet stał się nową płaszczyzną do prowadzenia znanych dotychczas działań w sposób efektywniejszy, szybszy, przyjaźniejszy, tańszy, prostszy i ciekawszy.
Najpierw w sieci zawitała prosta komunikacja, następnie rozrywka. Kolejnym znaczącym krokiem było przeniesienie do Internetu handlu. W 1995 r. powstał eBay, platforma aukcyjna skupiająca w jednym miejscu kupujących i sprzedających, która obecnie jest największym targowiskiem świata.
Organizacje pozarządowe także zauważyły nowe medium i zaczęły budować swoje witryny internetowe. Część z nich pokusiła się nawet o zainstalowanie systemu płatności internetowych, przez który można wygodnie przekazać darowiznę. Taka aktywność nie była jednak atrakcyjna dla internetowego, szybko rosnącego tłumu. Owszem, proste przekazanie darowizny jest satysfakcjonujące dla różnego rodzaju altruistów, którzy noszą w sobie głęboką potrzebę pomagania innym, ale oni sami wyszukują takie sposobności i nie mają dużych wymagań co do całej otoczki, która temu towarzyszy. Niestety, takich samonakręcających się altruistów wcale nie jest wielu. Przez kolejne lata działalność filantropijna w internecie rozwijała się powoli. Rozproszonym na swoich witrynach organizacjom brakowało siły medialnej, aby przyciągnąć tłum użytkowników oraz ciekawych aktywności, które mogłyby związać ich ze sobą. Pierwszy zwrot nastąpił dopiero w 2000 r.
Pierwszy przełom - Online Fundraising
Nie jest chyba zaskoczeniem, że pierwsza przełomowa usługa pojawiła się w Wielkiej Brytanii. To kraj z kilkusetletnią tradycją wzajemnego finansowania społecznego i z prężnie działającym sektorem fundraisingu. Pochodną tego jest największy na świecie odsetek obywateli (80 proc. w 2008 r., w Polsce w tym samym roku 28,6 proc.) wspierających organizacje pozarządowe. Poza tymspopularyzowano tam, już dużo wcześniej, zwyczaj organizowania zbiórek funduszy z okazji podejmowanych wyzwań. Udział w maratonie, wspinaczka po górach, jazda na rowerze na długi dystans, a nawet odchudzanie się czy rzucanie palenia stały się idealnymi wyzwaniami, których podjęcie mogli docenić bliscy „kibice”. Podejmujący wyzwanie tworzył papierowy formularz dla potencjalnych sponsorów, gdzie opisywał swoje wyzwanie oraz wybierał organizację pozarządową, dla której chciał zebrać pieniądze. Następnie namawiał rodzinę i znajomych do zadeklarowania darowizny w przypadku zrealizowania wyzwania. Po jego realizacji trzeba było ponownie odwiedzić osoby, które wpisały się na listę i poprosić o pieniądze. Następnie taki fundraiser przesyłał zebraną kwotę do organizacji. Cały proces był nieco pracochłonny i wymagał sporo determinacji. Zapewne w wielu przypadkach największym wyzwaniem było doprowadzenie tego procesu do końca.
Zarine Kharas, pracownik londyńskiego City, w 1999 r. wpadła na pomysł, aby przenieść ten zwyczaj do Internetu. W 2000 r. uruchomiła serwis JustGiving, pierwszą platformę internetową służącą do zbierania funduszy na rzecz organizacji pozarządowych. Podejmujący wyzwanie teraz mogli w prosty sposób tworzyć własną zbiórkę internetową na rzecz wybranej organizacji. Na stronie opisywali swoje wyzwanie, ustanawiali kwotę, którą chcieli zebrać, a następnie promowali adres zbiórki wśród znajomych i bliskich. JustGiving skupił w jednym miejscu tysiące brytyjskich organizacji i stał się dla nich najtańszym narzędziem do pozyskiwania darowizn, a także rozpoznawalnym medium, dzięki któremu mogli dotrzeć do swoich sympatyków.
W ciągu 8 lat działalności JustGiving ponad 8 mln Brytyjczyków wpłaciło 551 mln funtów na ponad 8,4 tys. organizacji.
Serwis utrzymuje się z prowizji od przekazywanych darowizn. Jednakże w Wielkiej Brytanii obowiązuje dodatkowa forma pomocy finansowej skierowana do organizacji charytatywnych, tzw. Gift Aid. Urząd podatkowy zwraca organizacji podatek w wysokości 28 proc. od sumy przekazanej darowizny. Oznacza to, że gdy darczyńca płaci podatek w Wielkiej Brytanii i przekazuje organizacji 10 funtów darowizny, to organizacja może postarać się od urzędu podatkowego o dodatkowe 28 proc. przekazanej sumy. JustGiving występuje o zwrot podatku w imieniu organizacji pozarządowej i z tego odlicza 5 proc. prowizji dla siebie.
W 2003 r. ta sama spółka uruchomiła w USA identyczną usługę pod nazwą FirstGiving. Na samym rynku brytyjskim z czasem pojawiło się kilka konkurencyjnych platform. Próbują wyróżnić się tym, że nie pobierają prowizji, lecz utrzymują się z reklam, tym samym przekazują więcej pieniędzy do organizacji. Brytyjczycy doceniają jednak wyróżniający się profesjonalizm JustGiving, która wciąż pozostaje dominującą na rynku internetową platformą fundrasingu.
Drugi przełom: crowdfunding
Kolejną przełomową formę pomagania zaoferował amerykański serwis KIVA, który powstał w Dolinie Krzemowej w 2005 r. Jego założyciele zostali zainspirowani działalnością laureata pokojowej nagrody Nobla Dr Muhammeda Yunusa, który aktywizuje przedsiębiorczość w Bangladeszu, udzielając nisko oprocentowanych micro-pożyczek osobom chcącym otworzyć drobną działalność gospodarczą. KIVA umożliwia przedsiębiorcom z krajów Trzeciego Świata pozyskanie nieoprocentowanej pożyczki na rozpoczęcie własnego biznesu. Pożyczki finansowane są przez osoby prywatne z krajów rozwiniętych, które wspólnymi siłami wspierają je finansowo. Potrzeby kapitałowe początkujących przedsiębiorców w krajach Trzeciego Świata rzadko przekraczają 500 dolarów amerykańskich. Oni sami są weryfikowani przez sieć lokalnych organizacji reprezentujących społeczność KIVA. Serwis bardzo szybko zdobył popularność w USA i krajach EU.
Jego atrakcyjność związana jest z kilkoma aspektami. Pierwszy to wspólne osiąganie celów. Społeczność łączy siły i zrzuca się na konkretne pożyczki.
Drugi aspekt to efektywność zainwestowanych pieniędzy. Pożyczkodawca ma głębokie przeświadczenie, że daje kapitał początkowy przedsiębiorcy po to, aby on sam mógł zadbać o siebie w długim terminie. Jak mówi stare porzekadło: „Lepiej dać wędkę, niż rybę” i gdzie tylko jest taka możliwość, należy je stosować. Trzeci aspekt jest związany z przeznaczaniem pieniędzy na wiadomy cel. Darczyńcy wolą przeznaczać pieniądze na wsparcie konkretnego celu niż na szeroko pojętą działalność organizacji pozarządowej. Dzięki temu są też dokładnie informowani o „owocach” swojej pomocy.
Ponad 98 proc. pożyczek jest zwracanych, oznacza to, że taki procent nowych biznesów zarabia na siebie. Od początku działalności KIVA ponad pół miliona pożyczkobiorców udzieliło pożyczek prawie 250 tys. początkujących przedsiębiorców.
Sukces m.in. KIVA sprawił, że na całym świecie zaczęły powstawać platformy crowdfundingowe, przez które internauci mogą zrzucać się na realizację szczytnych celów, przekazując darowiznę bądź nieoprocentowaną pożyczkę. Warto zobaczyć takie serwisy, jak DonorsChoose.org, BetterPlace.org, GlobalGiving.org czy GiveIndia.org.
Pojawiły się też platformy, które łączą potrzebujących z darczyńcami bez pośrednictwa organizacji pozarządowych. Jednym z pierwszych takich przypadków był serwis MicroGiving.com. Pojawił się jednak oczywisty problem wiarygodności potrzebujących, którzy sami mogli publikować apele o pomoc. Taki model nie zyskał dużego zaufania, a sam serwis zaczyna wprowadzać model oparty na organizacjach pozarządowych.
Trzeci przełom - serwisy społecznościowe
Kolejnym istotnym etapem rozwoju e-filantropii jest eksplozja aktywności użytkowników na serwisach społecznościowych. Serwisy te stały się głównym kanałem natychmiastowej komunikacji jeden do wielu. Każdy ich użytkownik otrzymuje własną „tubę medialną”, którą może nieustannie powiększać i którą może wykorzystać m.in. do realizacji szczytnych celów. Wzorowym przykładem angażowania siły medialnej użytkowników serwisów społecznościowych jest aplikacja Causes, która umożliwia organizowanie zbiórek charytatywnych na rzecz amerykańskich i kanadyjskich organizacji pozarządowych na serwisach Facebook i MySpace.
Siłę komunikacyjną rosnącego w szalonym tempie Facebooka zauważyły omawiane już JustGiving i KIVA. Uruchomiły one aplikacje na Facebooka, za pomocą których użytkownik na różne sposoby może zachęcać swoich znajomych do wsparcia jego akcji.
Polska: SiePomaga.pl
W połowie kwietnia 2009 r. także w Polsce powstała internetowa platforma charytatywna – SiePomaga.pl. Analogicznie do zachodnich poprzedników łączy ona w jednym miejscu wiele organizacji pozarządowych ze społecznością internautów. Użytkownicy, zwani Pomagaczami, otrzymali dwie wcześniej omówione formy angażowania się.
Pierwszą z nich jest możliwość organizowania własnych zbiórek internetowych. SiePomaga ma tutaj pewną przewagę nad brytyjskim odpowiednikiem, ponieważ umożliwia zbieranie funduszy nie tylko na organizacje, ale też na konkretne cele, a te użytkownicy wspierają chętniej. Drugą formą pomagania jest możliwość zrzucania się na realizację konkretnych celów. Przewagą SiePomaga jest też jakość treści. Wystarczy porównać szczątkowe opisy organizacji na zachodnich serwisach z pogłębionymi opisami organizacji na SiePomaga. Redaktorzy serwisu za darmo wspierają organizacje pozarządowe w przygotowaniu treści. Dzięki takiemu podejściu SiePomaga ma dużą szansę być nie tylko platformą transakcyjną, ale również atrakcyjnym dla użytkowników medium charytatywnym.
Wszystkie organizacje i cele dostępne w serwisie są weryfikowane. SiePomaga nie pośredniczy w przekazywaniu wpłat, ponieważ ich obsługą zajmują się operatorzy płatności internetowych. Serwis nie pobiera żadnych prowizji od darowizn, a model pokrycia kosztów jego funkcjonowania opiera się na współpracy z partnerami biznesowymi, którzy w zamian za partycypowanie w jego finansowaniu otrzymują miejsce reklamowe w serwisie oraz możliwość wykorzystania znaku towarowego „SiePomaga”.
Po ośmiu miesiącach funkcjonowania serwis gromadzi w jednym miejscu ponad 130 organizacji pozarządowych. Odwiedziło go 180 tys. użytkowników, którzy wykonali ponad 4 tys. wpłat na łączną sumę 180 tys. złotych. Zrealizowano też kilkadziesiąt apeli o pomoc i przesłano Pomagaczom informacje zwrotne o sposobie ich realizacji.
Do dzieła!
Wzrost aktywności filantropijnej w Internecie będzie nasilał się w najbliższych latach. Pomaganie przez Internet jest atrakcyjne dla użytkowników z powodu niskich barier wejścia. Procesy angażowania się nie są czasochłonne, a siła e-filantropów tkwi w ich liczebności, a nie w wysokości pojedynczej wpłaty. Ponadto już przykład zbiórek pokazuje, że wystarczy pomysł na wyzwanie i trochę energii, aby zebrać wśród znajomych i bliskich spore pieniądze na szczytny cel. Wygrywają na tym wszyscy. Do dzieła!
Średnia ocen:
5.00
, Suma ocen:
20, Głosów:
4